czwartek, 29 stycznia 2015

Kącik muzyczny: wenotwórcza magia

 Znam niewiele osób nielubiących muzyki. Dla mnie jest to rzecz nie do pomyślenia. Dla mnie jest to środek transportu do przeniesienia się w inny świat. Mój świat.

 A mój świat wyobraźni jest niezwykle bogaty. Wybaczcie mi to samochwalstwo, nie robię tego za często. W kreowaniu go pomaga mi inspirująca muzyka. Może nie wyglądam, może mój blog tak mnie nie prezentuje, ale uwielbiam słuchać... folku. Słucham także wielu innych gatunków, jednak dziś chciałabym skupić się na tym. Nie będę spisywać regułek z wikipedii i innych pomocniczych stronek.

Dla mnie jest to muzyka niezwykle wenotwórcza i porywająca do tańca. Taka ze mnie wyrośnięta czarownica... Jednak bardziej od czystego folku uwielbiam wszelkie mieszanki. Jest to coś ciekawego, całkiem nowego dla słuchacza. Pozwala się to otworzyć na świeże pomysły. A mieszanki folku i metalu kocham ponad wszystko.

 Uważam, że słuchanie muzyki wzmaga kreatywność. Pomaga ona mi w pisaniu dwóch opowiadań, jednak kiedy nie słucham folkowizny prace posuwają się jak budowa takiego czegoś w moim mieście - lata! No może przesadzam, ale potrafiłam przez 2 miesiące nie naskrobać ani linijki.

 Oczywiście nie zmuszam nikogo do czczenia tego gatunku. Jednak ja uważam, że jest to coś wspaniałego i zdania nie zmienię. Zachęcam was do przesłuchania kilku utworów, może akurat i wam się spodoba :)















wtorek, 27 stycznia 2015

Słodki czas leniuchowania...

 Nadszedł najlepszy czas na świecie - ferie zimowe. Jest zima, spadł śnieg i nie ma szkoły na cudowne dwa tygodnie! Pora na nocne siedzenie i spanie do dziesiątej lub dłużej - jak się uda. Ferie zaczęłam już w piątek, jednak nie mogłam od razu napisać. Już od soboty nie ma mnie w domku. Pierwszy wyjezdny dzień spędziłam na studniówce. A kolejny na poprawinach. Zabawa była przednia, choć balowanie do 5 to dla mnie stanowczo za długo ;)

Zdjęcie z poprawin. Czapka z występu, rozchwytywana przez wszystkich :)

Dziś nie powiem, że było nudno. Czemu? Czasem warto ruszyć zadek sprzed komputera i ulepić bałwana!



środa, 21 stycznia 2015

[Etude House] - "I need you"

Dziś jedna wielka recenzja wszystkich maseczek. Zacznijmy od pierwszej, która miałam przyjemność użyć!

Sposób użycia: maseczkę należy nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy na około 20 minut, tak by substancje odżywcze zawarte w produkcie wniknęły w głąb skóry. Pozostałą zawartość produktu delikatnie wklepać i pozostawić do całkowitego wyschnięcia.

Tak wyglądałam przed moją "tygodniową kuracją do studniówki":

Rice
Jest ona stuprocentowo przeznaczona do oczyszczenia cery. Umieszczona jest w jasnym opakowaniu w ziarenka ryżu i kłosy(?) rośliny, o kolorze beżowym. Wygląda na prawdę super. Sama maska ma piękny zapach. Jeśli wyciska się resztki z opakowania widzimy, że kosmetyk ma kolor biały i jest lekko wodnisty. Dość szybko (po zdjęciu maski) wchłania się w skórę i moim zdaniem nie ma potrzeby używać dodatkowo kremu, przynajmniej moim zdaniem :) Rano moja buzia była jakby posmarowana świeżo kremem, po umyciu wodą skóra była przyjemna w dotyku.



Tea Tree
Przeznaczona do łagodzenia skory i jej oczyszczenia. Jest w zielonym opakowaniu z rysunkami gałązek herbaty i krzyżykami. Zapach przyjemny i nienachalny. Jest mocno wodnisty (w porównaniu do tego powyżej), a sam kosmetyk jest przezroczysty. Po nałożeniu czuć lekkie chłodzenie. Kiedy specyfik się wchłonie buzia jest nieco lepka, ale rano jest bardzo miła w dotyku. 


Bamboo
Maseczka przeznaczona do oczyszczenia i nawilżenia skóry. Również jest w zielonym opakowaniu, ale umieszczone są na nim pędy bambusa i kropelki. Również jest wodnisty i przezroczysty, ma delikatny zapach. Szybko się wchłania i buzia nie jest aż lepka jak po Tea Tree.


Honey
Przeznaczona do głębokiego nawilżenia. Jest w żółtym opakowaniu z pałeczką z miodem i śmieszną pszczółką. Specyfik ma lekki zapach nastawu na miód pitny (głodnemu chleb na myśli). Jest koloru białego. Skóra jak po porządnym kremie nawilżającym, choć wieczorem buzia była lepka.


Korean Ginseng
Maseczka przeznaczona do rewitalizacji i odżywienia. Jest w bezowym opakowaniu z korzeniem w (chyba) w okularach. Ma dość specyficzny zapach jakiegoś korzonka, choć nie jest to nie do zniesienia. Rano buzia była faktycznie żywsza, na potwierdzenie dostałam komplement, że bez makijażu wyglądam bardzo ładnie (jakbym użyła m. in. bronzera, a ostatnio byłam bardzo blada jak na siebie).


Zalety:
# mają ładne, delikatne zapachy;
# szybko się wchłaniają;
# mimo wodnistej konsystencji trzymają się na buzi dzięki masce;
# działają zgodnie z przeznaczeniem;

Wady:
# maseczki oczyszczające działają w sposób "wydobywczy", czyli wyciągają krostki na zewnątrz (nie warto stosować przed ważną imprezą; przynajmniej tak działała u mnie);

Moja kuracja jeszcze się nie skończyła, mam jeszcze 1 rzecz do przetestowania, jednak nie jest to maseczka. Ten następny post pojawi się prawdopodobnie w sobotę :) 

Najzabawniejszą rzeczą dla mnie był fakt, że ta maska to na prawdę maska. Kiedyś czytałam o tym, ale kompletnie zapomniałam, a teraz... Tata każe gasić światło, bo będzie miał koszmary. Faktycznie, wygląda się w tym nieco jak psychopat ;D Pod spodem moje pierwsze nieumiejętne nałożenie :)


wtorek, 20 stycznia 2015

Znajdź swój sposób na STRES!

Stres jest ostatnią rzeczą, jaką życzymy sobie po szkole/pracy. Jednak kiedy gonią inne zajęcia, sprawdziany i nie mamy czasu podrapać się w tyłek trudno jest go ominąć.

Już prawie ferie. Mnie czeka jeszcze sprawdzian z rozszerzonej historii, jutrzejsze zajęcia z zespołem, a w piątek nagrywanie piosenek na konkurs, a 2/3 mam nieprzerobione. Do tego zaraz studniówka, a ja przy zapuszczaniu paznokci zdążyłam je połamać, co chwila się o coś obijam i jeszcze boli mnie pęcherz. Nie jest to nic cudownego. W takiej chwili chce się usiąść i pobyć ze sobą sam na sam. 

Każdy ma swój sposób na stres. Ktoś spędzi cały dzień przed youtube, ktoś będzie śledził losy bohaterów z Barw Szczęścia. Jednak grzanie kotu miejsca w fotelu nie do końca jest niemarnowaniem swojego czasu. Jak można zatem poprawić sobie nastrój? Oto co można zrobić według mnie, oczywiście :)

1. W moim wypadku wyżywanie się na świecie jest rzeczą częstą (przy zdenerwowaniu). Zamiast chodzić jak chmura burzowa można się ruszyć! Ćwiczenia, najlepiej męczące lub taniec są w stanie pomóc. Zawsze wieczorem oddaję się rytualnym wygibasom do ulubionej muzyki. Bez tego bym zwariowała!



2. Ulubiona muzyka działa cuda. A sprzątanie w rytmach (tu wstaw odpowiedni gatunek) przyniesie dodatkowe korzyści! Brud, jakaś koszulka i sterta rzeczy na biurku już nie będą Cie denerwować.

<jedna z moich ulubionych piosenek>


3. Rysuj/maluj! Cokolwiek na co masz chęć, co Ci wyobraźnia na oczy przyniesie. Tylko za bardzo się nie staraj, bo poprawianie np. oka po raz setny może mieć odwrotne działanie!

Czytałam gdzieś kiedyś, że warto spróbować przelać na papier swoje emocje. Jednym kolorem np. niebieski - smutek, namalować coś, co w chwili obecnej odzwierciedla nasz nastrój. Ja jeszcze tego nie próbowałam, ale brzmi ciekawie.


4. Pobaw się ze swoim pupilem. Kontakt ze zwierzętami poprawia nastrój, a zwłaszcza wtedy, gdy zwierzak zacznie się wygłupiać! Obserwowanie kocich salt lub gonitwy psa za piłką po panelach działa na prawdę rozweselająco. Jeżeli Ty lub pupil nie macie ochoty na brykanie po prostu poświęćcie się mizianiu :)





5. Poczytaj dowcipy. Na mnie najlepiej w takich sytuacjach działa czarny humor.

- Janek - woła rano żona - Ty wczoraj dawałeś jeść kotu?
- Tak, ja.
- Ty dawałeś. Ty go zakop.

6. Przede wszystkim ogarnij się i przestań wszystkich wkurzać. Osoby lecące z pretensjami na pewno nie poprawią humoru ;) 


A jakie są wasze sposoby na stres? 

czwartek, 15 stycznia 2015

Azjatycka przesyłka

W internecie jest wiele zakątków, a ja ostatnio skręciłam do całkiem ciekawego...

Mowa o stronie internetowej Azjatycki Zakątek. Jest to sklep internetowy, gdzie znajdziemy oryginalne, azjatyckie produkty takie jak kosmetyki, gadżety, smakołyki, a także płyty i gazety. Oferta sklepu wciąż się powiększa, ale ja jestem nią całkowicie oczarowana. Po trzech dniach od poznania strony dokonałam swojego pierwszego zakupu.


Ze względu na swój obecny stan cery i fakt, że za tydzień czeka mnie studniówka (jestem osobą towarzyszącą) popchnęły mnie w kierunku kosmetyków oczyszczających. Zdecydowałam się na 5 rodzajów maseczek [Etude House] "I need you" :

Honey - Głębokie nawilżenie
Bamboo - Oczyszczenie i Nawilżenie
Tea Tree - Łagodzenie i Oczyszczenie
Korean Ginseng - Rewitalizacja i Odżywienie
Rice - Oczyszczenie




2 paczuszki plasterków oczyszczających na nos [Etude House]  oraz 1 maseczkę do okolic oczu [TonyMoly].

Dostałam także gratisy w postaci aloesowego lotionu [TonyMoly], kolagenu [Etude House] i świnkowego kolagenu (to opakowanie jest takie słodziachne!)



Jako efekt mojej wielkiej ciekawości widać wielki koreański dwutygodnik. Jest ogromnych rozmiarów w porównaniu do wszelkich magazynów tego typu dostępnych w Polsce od tak. Tak, jestem tym mega zadziwiona :D


Zamierzam sprawdzić efektywność tych wszystkich maseczek, a co za tym idzie - recenzja! Na pewno szykuje się większy post kosmetyczny, jednak on będzie dopiero w następnym tygodniu. Póki co przez ten tydzień będę testować!

środa, 7 stycznia 2015

Shingeki no Kyojin - recenzja anime

 Wróciłam po dłuższej przerwie bez internetu (w gościach siedzieć i pisać nie wypada), juhu! Święta nie były dla mnie udane i tu nie chodzi o prezenty. Nie jestem materialistką. Jednak nie nie rozdrabniajmy się w szczegółach, to nie pamiętniczek do wylewania żalów. Sylwester był udany, tak samo jak reszta wolnych dni, które spędziłam z chłopakiem. Najgorszy ból pojawił się w pierwszy dzień szkoły. Mawiają, że to niby 7 jest numerem szczęśliwym...

Udało mi się dokończyć świetne anime, nie ma to jak wyjazdy.. Moje serce podbiło Shingeki bez Kyojin.


Dramat, Horror, Fantasy i przede Wszystkim Akcja. Moim zdaniem trzeba być mocno zmęczonym, aby się na nim nudzić. Trzyma w napięciu od samego początku. A na początku witają nas epickie openingi, choć przyznaję - numer dwa nieco mniej mi się podoba:



Jest to niezwykła historia opowiadająca o ludzkości będącej o krok od wyginięcia. A wszystko to za sprawą Tytanów - bezlitosnych istot na kilka metrów, pozbawionych inteligencji, których pożywieniem jest człowiek.  Ludzkość mieszka otoczona potężnymi murami. Wszystko toczy się wśród trzech głównych bohaterów, a dokładnie wśród Erena, Mikasy oraz Armina. Ich młodość przebiegała spokojnie do czasu, gdy znikąd pojawił się Tytan, który zniszczył bramę, tworząc tym samym przejście dla innych istot. Rozpędzony nienawiścią Eren przysięga zemstę, a bystry przyjaciel i opanowana przyszywana siostra decydują się mu pomóc. Marzenia stały się wspólne i razem wylądowali w jednostce zwiadowczej - grupie ludzi nie bojących się otwartej walki z Tytanami.


W całym anime urzekła mnie kreska oraz ciekawa i bardzo dopracowana fabuła. Jednak to serce ukradła mi strona muzyczna. To ona budowała napięcie oraz niepokój, po prostu niesamowity klimat. Jednak moim zdaniem samo słuchanie soundtracku nie wystarczy - to trzeba obejrzeć. Dlatego też wrzucam kolejnego gifa :)


Z całego anime bardzo podobał mi się sprzęt do trójwymiarowego manewru, wykorzystywany podczas starć z Tytanami (które swoją drogą również bardzo lubiłam uważnie oglądać). Osobiście chciałabym coś takiego posiadać, to lepsze niż bycie Supermanem!



Opowieść o mięsożernych istotach nie może być oczywiście łagodna. Jest to pokazane w sposób realny - jak jedzą, to jedzą. Ludzie giną w brutalny sposób i niestety dla mocno wrażliwych ludzi jest to pokazane. Często dzieje się tak z nowo poznanymi postaciami...


Koniec to oczywiście ending, jednak one nie przypadły mi do gustu. Owszem, utwory na prawdę bardzo ładne, ale mi tutaj nie pasują. Jednak to tylko moje zdanie. :)



Podsumowując - na prawdę warto obejrzeć to anime. Dobra muzyka, przyjemna dla oka kreska i wciągająca fabuła. Jedynym minusem jak dla mnie jest fakt, że druga seria pojawi się dopiero za jakiś czas (nie znam dokładnego terminu) :( W tym roku pojawić ma się film, więc będę czekać z niecierpliwością.

Jeśli znacie to anime - śmiało podzielcie się ze mną swoją opinią. Mi zostało pożegnanie się i czekanie na wasze zdanie :)

Instagram