Przejdź do głównej zawartości

Shingeki no Kyojin - recenzja anime

 Wróciłam po dłuższej przerwie bez internetu (w gościach siedzieć i pisać nie wypada), juhu! Święta nie były dla mnie udane i tu nie chodzi o prezenty. Nie jestem materialistką. Jednak nie nie rozdrabniajmy się w szczegółach, to nie pamiętniczek do wylewania żalów. Sylwester był udany, tak samo jak reszta wolnych dni, które spędziłam z chłopakiem. Najgorszy ból pojawił się w pierwszy dzień szkoły. Mawiają, że to niby 7 jest numerem szczęśliwym...

Udało mi się dokończyć świetne anime, nie ma to jak wyjazdy.. Moje serce podbiło Shingeki bez Kyojin.


Dramat, Horror, Fantasy i przede Wszystkim Akcja. Moim zdaniem trzeba być mocno zmęczonym, aby się na nim nudzić. Trzyma w napięciu od samego początku. A na początku witają nas epickie openingi, choć przyznaję - numer dwa nieco mniej mi się podoba:



Jest to niezwykła historia opowiadająca o ludzkości będącej o krok od wyginięcia. A wszystko to za sprawą Tytanów - bezlitosnych istot na kilka metrów, pozbawionych inteligencji, których pożywieniem jest człowiek.  Ludzkość mieszka otoczona potężnymi murami. Wszystko toczy się wśród trzech głównych bohaterów, a dokładnie wśród Erena, Mikasy oraz Armina. Ich młodość przebiegała spokojnie do czasu, gdy znikąd pojawił się Tytan, który zniszczył bramę, tworząc tym samym przejście dla innych istot. Rozpędzony nienawiścią Eren przysięga zemstę, a bystry przyjaciel i opanowana przyszywana siostra decydują się mu pomóc. Marzenia stały się wspólne i razem wylądowali w jednostce zwiadowczej - grupie ludzi nie bojących się otwartej walki z Tytanami.


W całym anime urzekła mnie kreska oraz ciekawa i bardzo dopracowana fabuła. Jednak to serce ukradła mi strona muzyczna. To ona budowała napięcie oraz niepokój, po prostu niesamowity klimat. Jednak moim zdaniem samo słuchanie soundtracku nie wystarczy - to trzeba obejrzeć. Dlatego też wrzucam kolejnego gifa :)


Z całego anime bardzo podobał mi się sprzęt do trójwymiarowego manewru, wykorzystywany podczas starć z Tytanami (które swoją drogą również bardzo lubiłam uważnie oglądać). Osobiście chciałabym coś takiego posiadać, to lepsze niż bycie Supermanem!



Opowieść o mięsożernych istotach nie może być oczywiście łagodna. Jest to pokazane w sposób realny - jak jedzą, to jedzą. Ludzie giną w brutalny sposób i niestety dla mocno wrażliwych ludzi jest to pokazane. Często dzieje się tak z nowo poznanymi postaciami...


Koniec to oczywiście ending, jednak one nie przypadły mi do gustu. Owszem, utwory na prawdę bardzo ładne, ale mi tutaj nie pasują. Jednak to tylko moje zdanie. :)



Podsumowując - na prawdę warto obejrzeć to anime. Dobra muzyka, przyjemna dla oka kreska i wciągająca fabuła. Jedynym minusem jak dla mnie jest fakt, że druga seria pojawi się dopiero za jakiś czas (nie znam dokładnego terminu) :( W tym roku pojawić ma się film, więc będę czekać z niecierpliwością.

Jeśli znacie to anime - śmiało podzielcie się ze mną swoją opinią. Mi zostało pożegnanie się i czekanie na wasze zdanie :)

Komentarze

  1. Oglądałam, uwielbiałam. Ba, nawet czytałam mangę :) ale niestety jej nie dokończyłam.
    Masz racje - strona muzyczna na wysokim poziomie! Mi się podoba ta brutalność którą pokazali, jak olbrzymy zjadały ludzi i mimo że często ginęli ważni bohaterowie lub ci dopiero poznani jest to plus - bo anime to nie jest aż tak bardzo przewidywalne i nie jest sztuczne, tzn pokazuje, że nie zawsze dobra strona wygrywa, że porażki też się zdarzają. Stało się dzięki temu takie rzeczywiste, no i na plus działa też to, że z jednej strony widać codzienne życie lecz z drugiej to - jak szybko może się ono zamienić piekło. W anime jest ukazana ambicja, to że nie zawsze idzie po naszej myśli lecz nie można się poddawać, pokazali oddanie służbie i przyjaciołom. Anime na bardzo wysokim poziomie - po prostu :)
    moim zdaniem należy do jednych z tych - które powinno się obejrzeć mimo drastycznych scen :) W końcu na świecie nie zawsze jest kolorowo - a te anime świetnie to pokazuje, mimo że MY nie musimy się chować za murami przed tytanami.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Duży plus za nieprzewidywalność :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz (ten sensowny) to dla mnie motywacja, dziękuję <3

Popularne posty z tego bloga

HAUL ROSSMANN 2017! + Hebe

Witam Was w kolejnym poście! Mam ogromną przyjemność zaprosić Was na haul zakupowy z Rossmanna. Jak każdy doskonale wie - w tym roku jest tylko jeden tydzień promocji na wszystko, ale jest możliwość rabatu nawet do -55% z Klubem Rossmann. Głupio byłoby nie skorzystać, więc i ja skusiłam się na tę aplikację :)
Moje zakupy, przynajmniej do tej pory, to dziewięć rzeczy i tylko trzy nadprogramowe. Zastanawiam się nad jeszcze jakimś zakupem, ale mam czas do 28 kwietnia :) Zaoszczędziłam sporo, gdyż bez promocji wydałabym ponad 300zł! Zdecydowałam się kupić rzeczy konkretne, ale droższe, więc trochę tego wyszło. Mam w planie nagrać z tego film, ale najpierw przetestuję program do zmiany pliku. Trzymajcie kciuki, bo mam w planie powiedzieć tam troszkę więcej! :)  1. Paletka Maybelline The Nudes - Lubię paletki cieni, zwłaszcza, że w moim makijażu kreski są rzeczą zbędną, a lubię mieć fajnie podkreślone oko. Słyszałam o niej sporo dobrego, a i kolorki mi się spodobały. Mam nadzieję, że będzie…

Nowości kosmetyczne!

Cześć, cześć! Bardzo dawno nie było na moim blogu haulu, a zwłaszcza kosmetycznego. Ostatni typowy wpis z nowościami był chyba w listopadzie, więc zdecydowałam się wrócić do tego typu postów. Akurat uzbierało mi się kilka ciekawych rzeczy, więc jeśli jesteście ciekawi, co trafiło do mojej kosmetyczki, to  zapraszam do dalszej części posta! Zacznę od żeli do kąpieli. Żel z Dove o zapachu kokosa mam już od listopada, ale jeszcze go nie używałam. Pachnie przepięknie. Niestety nie znam jego ceny, gdyż dostałam go w prezencie. :) Za to żele z Le Petit Marseillais zakupiłam na promocji z okazji Dnia Kobiet - dwa w cenie jednego (czyli za 14zł). Zdecydowałam się na zapach waniliowy oraz brzoskwiniowo-nektarynkowy. Mają bardzo ładne zapachy. Jeśli mam być szczera, to nigdy wcześniej nie miałam z nimi większej styczności i nie wiem czego się spodziewać. Używaliście produktów tej firmy? Koniecznie dajcie mi znać!  Produktów do twarzy mam kilka i aż trzy z nich to dla mnie ogromne nowości. Różo…

Golden Rose: LIP MARKER Ultra Lasting Color - nowość!

Kilka lub kilkanaście dni temu Golden Rose wypuściło nowy produkt do ust. Kiedy tylko zobaczyłam mówiący o tym post na facebooku od razu zaczęłam się interesować co, za ile, gdzie i jak. Następnego dnia pobiegłam po zajęciach do galerii i na stoisko tej firmy. Szybko odnalazłam w gąszczu szminek tę konkretną rzecz. Porobiłam mini swatche, pomyślałam i kupiłam jedną na wypróbowanie. Co to takiego? Mowa oczywiście o matowych markerach do ust! Jesteście ciekawe mojej opinii? Zapraszam do dalszej części posta!


Od producenta:
Pomadka do ust w markerze na bazie wody tworzy na ustach wyraziste wykończenie. Lip Marker rozprowadza się bardzo łatwo, wysycha w zaledwie kilka minut, a dodatkowo nie jest wyczuwalny na ustach. Dzięki długotrwałej formule utrzymuje się nawet do 12 godzin, a jednocześnie nie rozmazuje się i nie wysusza ust. Pomadka została wzbogacona o ekstrakt z aloesu i witaminy E. Specjalnie zaprojektowana końcówka pozwala na obrysowanie konturu ust, a także wypełnienie ich kolorem…