środa, 25 marca 2015

W oczekiwaniu na nowy pokój - masa inspiracji!

Od około tygodnia w moich pokojach trwa remont. Pełno kurzu, czasem hałas i oczekiwanie. Po raz pierwszy od czterech lat odświeżę swoje kąty, zmienię kolory i co ważniejsze - mam pomysły na jego udekorowanie. Dla mnie jest to rzecz ważna. Rzadko kiedy podobają mi się pomieszczenia w których żyję. Nie mają tego czegoś. Mam nadzieję, że teraz będzie to 100% mnie.
Nie zabraknie u mnie łapacza snów. Już jest u mnie w domu, choć wymaga dokończenia. Jest to świetna zabawa, choć czasochłonna. Warto było poświęcić kilka dobrych godzin i puścić wodze fantazji. Jednak poniżej nie wstawiam mojego dzieła, tylko masę inspiracji, które pchną mnie w objęcia rozmyśleń o udekorowaniu mojego pokoju.


poniedziałek, 23 marca 2015

Choroba - mały urlop czy męka?

Nie pisałam już kawał czasu. Miałam napisać w ten weekend, ale coś mnie odwiedziło. Poznajcie moich gości: duszący kaszel i gorączka. Zaczęło się niewinnie. Pojechałam na spotkanie podróżników z przyjaciółmi, w tym z dorosłą osobą z rycerstwa. Opowiadał on o swojej podróży do Azji, co było bardzo interesujące. Jednak pewna osoba, zamiast chora siedzieć w domu postanowiła pojechać z nami. Szybko łapię zarazki, one mnie kochają!


Ranek, piątek. Duszący kaszel, próba powstrzymywania się od niego podczas spektaklu ("Kamienie na szaniec" jako przedstawienie w teatrze. Oj tam, że odbyło się to w MDK. Było warto. Aktorzy świetnie dobrani do swoich ról, fajna scenografia, duży plus za kontakt z widownią typu bieganie i próba sprzedaży zegarków oraz fragmenty nagrań. Coś cudownego, szkoda, że tak mało ludzi to docenia), marne podejścia do śpiewania i wizyta u lekarza....



W sobotę nie nadawałam się do życia. Wczoraj tak samo. Dziś? Lepiej, choć spędziłam ten dzień na oglądania ulubionego serialu animowanego (Avatar: legenda Aanga, kocham to). Nie chce mi się leżeć, choć nie mam siły przez antybiotyk. Apetytu też nie mam, więc może wreszcie schudnę, haha nie. Robi się nużąco. Mam tylko internet, łóżko, miziającą się kotkę i psy. Drugi kot ma mnie w nosie, chyba, że mam jeść. Wyglądam i czuję się jak stado nieszczęść. Czuję ogromną potrzebę wyżalenia się, a że połowa ludzi nie chce mnie słuchać... Uznałam, że krótkie co u mnie będzie dobrą formą... Nikt przecież nie musi tego czytać, a to mniej drażni niż ignorancja prosto w oczy.


Myślami jestem już lecie. Zdrowa, bez szkoły i najlepiej w ciepłych krajach, choć to jest niemożliwe. Pomarzyć zawsze można na spokojnie. W swoim domku przy kolejnym kubku herbaty. Mam nadzieję, że Wy trzymacie się dobrze. Ja wracam pod kołdrę do swoich chusteczek...

 
źródło weheartit

niedziela, 15 marca 2015

Moje ulubione ćwiczenia!

 Dziś mijają trzy tygodnie odkąd zaczęłam ćwiczyć. Z każdym dniem czuję się coraz lepiej, a mój zapał nie słabnie. Moje ciało zaczęło się zmieniać, przez co jestem jeszcze bardziej zadowolona.


Lubię to. Staram się ćwiczyć, aż zabraknie mi sił. Wtedy czuję się bosko zmęczona. Kiedy pot płynie mi po plecach wiem, że do wymarzonego ciała zostało coraz mniej kroków. Jestem dumna z siebie, a to nie lada wyczyn. Moja samoocena była niska, ale pomału podnosi się. Dawno nie widziałam swojego szczerego uśmiechu w lustrze. Jestem pewna, że z każdym razem będzie on jeszcze szerszy.


Z czasem polubiłam konkretne zestawy ćwiczeń. Nawet moje najbardziej znienawidzone ćwiczenie wykonuję z zapałem. Wiem, że jestem coraz bliżej. Ty także możesz!



A jak wam idzie? Do wakacji coraz mniej czasu, tik tak tik tak :) 

piątek, 13 marca 2015

Co mnie inspiruje do tworzenia?

 Jestem osobą kochającą kreatywność. Nie lubię jednak przesadzać. Swoje pomysły czasem muszę ograniczać, a innym razem przeżywam kryzys twórczy... Nie jest to dobre, gdyż prowadzę dwa opowiadania fanowskie. Dawno nie pisałam już rozdziału. Staram się o powrót weny twórczej. Oto moje metody, które choć trochę mi pomagają.

1. Muzyka. Nie mogę bez niej żyć. Towarzyszy mi prawie na każdym kroku mojego życia. Słuchając jej moja wyobraźnia szaleje. Tworzy miliardy pomysłów, dzięki którym chce mi się aż tańczyć. W zależności od tego co chcę osiągnąć sięgam po różne gatunki. Przygotowując się do sesji zdjęciowej słucham czegoś energetycznego, sprzątając agresywnego lub z przesłaniem wojennym, a pisząc sięgam po rozmaite soundtracki z anime i filmów.









2. Przegląd weheartit. Od wielu obrazków płynie inspiracja. Obserwując je wiem, co mogę zmienić w pokoju (czekam na remont), łatwiej mogę wyobrazić sobie otoczenie w opowiadaniu, zaleźć ciekawe pomysły na inne dziedziny w moim życiu...



3. Taniec. O wiele lepiej mi się myśli, kiedy wykonuję bliżej nieokreślone ruchy. Nie wiem czemu, ale tak jest. Czuję się wolna, nie muszę zaprzątać sobie głowy innymi rzeczami. Jest to przyjemne i czasami po prostu przerywam, aby choć odrobinę naskrobać.


4. Łóżko... Tam myśli mi się najlepiej. To są marzenia. Zupełnie inna bajka. Łóżko kojarzy mi się z bezpieczeństwem, a jeśli poczuję się bezpieczna... Mój umysł otwiera się i ukazuje mi to, czego nie potrafię normalnie dostrzec.


Oto moje sposoby na odzyskanie kreatywności i chęci życia całą pełnią. Kto wie, może komuś się to przyda? 

Instagram