środa, 29 lipca 2015

be ignored

 Zastanawialiście się kiedyś jak to jest być ignorowanym? Kiedy otwierasz usta, a przyjaciel bądź kolega zaczyna opowiadać ci o kolejnych rzeczach, które mało cię obchodzą? Przecież słyszałeś to już milion razy! Dojście do słowa zajmuje wiele minut, czasem nawet godziny, ale wtedy już nie masz ochoty nic mówić.
 Jest to niemiłe uczucie. Czasami jak już coś mówisz i po chwili orientujesz się, że właściwie nikt cię nie słuchał. Wtedy jest jeszcze gorzej. Złość, rezygnacja, coraz niższa samoocena. Brzmi nieciekawie? Witajcie w moim świecie.


 Dlaczego w ogóle piszę ten post? Gdzieś trzeba się wyżalić. Tutaj może znajdą się empatyczni ludzie. W moim otoczeniu słyszę tylko "shit happens", "oj tam oj tam". Choć nie o wyżalenie tutaj chodzi.

 Czasami zastanawia mnie, czy niektórzy w ogóle zdają sobie sprawę z tego, że ktoś chce coś powiedzieć, że jego sprawy są nudne do wysłuchiwania przez cały dzień. Co czuje taka osoba nie potrafiąca słuchać bądź zamknąć się na chwilę? Czy faktycznie jest arogancka, a może po prostu jest nieświadoma swojego paplania? Tacy ludzie są męczący. Miałam sytuację, że nie posiadałam już swoich problemów, bo w mojej głowie błąkały się troski innych. Do czasu.

 Zauważyłam, że dopóki nie wybuchniesz, nie wiem - krzykniesz, zamkniesz się w pokoju na tydzień, totalnie zignorujesz tę osobę czytając książkę lub zakładając słuchawki nic się nie zmieni. Ich arogancja/ nieświadomość nie dopuszcza do myśli faktu, że ty, skazany na milczenie, możesz przez to czuć się gorzej. No bo przecież ich przygody są świetne, powinieneś się dobrze bawić!


 Zwrócenie uwagi? Jest ciężko. Tak jak wyżej - mówi się trudno! Często jestem zlewana takimi tekstami, co powoduje deptanie mojej i tak niskiej samooceny. Gdy dobitnie pokażę, że mam ich w tylnej części ciała, że mam dość ich problemów jest dobrze. Prawie jak w pogo. Jeśli chcesz się utrzymać musisz brutalnie walczyć. Przynajmniej w moim wypadku.


wtorek, 14 lipca 2015

Gdańsk - relacja z wyjazdu

 Powroty są ciężkie. Z udanego wyjazdu zostały tylko wspomnienia, które postaram się wam jak najlepiej przybliżyć!

Zacznę od samej podróży. Droga do Olsztyna jak zawsze była szybka. Bez żadnego tłoku dotarliśmy do miejsca przesiadki. Jednak tym razem czekała nas niespodzianka. Po przejściu całego pociągu jedynymi wolnymi miejscami siedzącymi była podłoga. Dzięki na prawdę miłemu konduktorowi nasza droga była o wiele bardziej wygodna :) Szczerze mówiąc dawno nie czułam smaku prawdziwej przygody, która zaczęła się właśnie w tym zapchanym pociągu...


Nocowaliśmy u rodziny mojej koleżanki Zuzi - jej brata i jego żony. Bardzo sympatyczne towarzystwo :)

~*~

FETA. Festiwal teatrów ulicznych i plenerowych. Dwa słowa - coś niesamowitego. Kto mieszka w Trójmieście i nie był - niech żałuje. Pierwszy raz miałam okazję zobaczyć takie wydarzenie. Warto, na prawdę warto było przejechać kawał drogi do Gdańska. Przez te kilka dni miałam przyjemność obejrzeć wiele ciekawych spektakli. Część z nich możecie zobaczyć na nagraniach, z części mam zdjęcia od Karola.

FETA - pokaz z dnia pierwszego - urywek. Na tym pokazie wrażenia były na prawdę niesamowite! Chodziło o to, aby poczuć się jak w krainie snów. Ten, kto to stworzył jest moim guru! Dawno nie byłam tak zachwycona ze spektaklu!

Co mi się najbardziej podobało? To, że było ogromne pole do interpretacji. Artyści współpracowali i nawiązywali kontakt z publicznością - w La Industrial Teatrera artyści angażowali publiczność do przedstawienia zachęcając ich do tańca. Oczywiście nie każdy pokaz mi się podobał i nie wszystko rozumiałam... Jednak i tak cieszę się, że mogłam zobaczyć także te sztuki. Oto zdjęcia:


 Het Houten Huis - teatr z Holandii. Anna i Michel (chyba tak się pisze...) to na prawdę przesympatyczni ludzie. Choć nie znam dobrze angielskiego starałam się złapać z nimi jakiś kontakt. Michel postawił mi colę w barze (szpan), a Anna to bardzo rozrywkowa dziewczyna! Sympatycznie się z nimi bawiło! Mam nadzieję, że jeszcze ich kiedyś spotkam.
Ogólnie ich przedstawienie mówiło o tym, że pani Koza chce mieć dzieci. Widziałam to dwa razy i cały czas towarzyszyły mi takie same emocje! Było wesoło i wzruszająco :)


~*~


 La Industrial Teatrera - Hiszpania. Przedstawienie o miłości. Bardzo zabawne sceny, genialna mimika, angażowanie i ogromny kontakt z publicznością. Jestem na tak! :)


~*~


Finałowy występ - robił wrażenie! Możecie fragmenty obejrzeć w jednym z podanych linków :)


 

~*~

Oprócz imprezy w Gdańsku odwiedziliśmy też Gdynię. Odbywały się tam zawody, sama nie wiem jak to się nazywało. Na pewno pełno było Red Bull'a i oczu zwróconych na taśmy zawieszone 25m nad pokładem statku. Było to niesamowite - jestem pełna podziwu dla wyczynów tych ludzi :)




Bardzo mi się to wszystko podobało. Szkoda, że nie zaliczyłam kąpieli w morzu, ale jednak znając mnie pochorowałabym się. Było zimno, wietrznie, czasami padało... Nie żałuję tego jednak, bawiłam się świetnie!

Wielkie dzięki Karolu i Inko :) A Zuzce już w ogóle, że mnie ze sobą zabrała ;D

środa, 8 lipca 2015

Jak pakuję się na wyjazd?

 Już jutro wyjazd. Postanowiłam w związku z tym opisać mój sposób pakowania się. Najważniejsze jest dla mnie to, aby zabrać z domu wszystko, jeżeli nie jadę do rodziny lub wybywam na kilka tygodni. Dobrą metodą jest stworzenie listy i zapakowanie wszystkiego w zgodzie z nią.


Drugą, bardzo ważną kwestią dla mnie jest sprawdzenie pogody. Po prostu muszę wiedzieć co mnie czeka! Niestety na mój wyjazd pogoda ulegnie pogorszeniu, ale nigdy nie wiadomo. Zawsze może się coś zmienić. Nie lubię marznąć i się przegrzewać. Na wszelki wypadek pakuję ubrania lżejsze i cieplejsze.


Pakuję również kostium kąpielowy. Zawsze. Nigdy nie wiadomo, może pojedzie się na basen? W lato zabieram ze sobą krem z filtrem. Jeżeli nie mi to komuś innemu uratuje skórę :) Lubię wysokie filtry, gdyż moja karnacja szybko przyciąga słońce i nabiera brązowego koloru. Szczerze mówiąc nie przepadam za tym....


 Z rzeczy kosmetycznych i higienicznych zabieram obowiązkowo kosmetyki kolorowe i mleczko do demakijażu. Krem do rąk, ciała i buzi od dawna ma u mnie zaklepane miejsce w torbie. Chusteczki higieniczne ratują tyłek w sytuacjach nadzwyczajnych typu brak wody. Lepiej być ubezpieczonym. :)
Poza tym wiadomo - mydło, szampon, antyperspirant to podstawa!


A co dla was jest najważniejsze podczas pakowania się? :)

wtorek, 7 lipca 2015

Wyjazdów czas

 Czas leci nieubłaganie, ale za to coraz więcej wyjazdów! Przystanek pierwszy - Gdańsk. Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać, bardzo lubię to miasto. Liczę na kąpiel w Bałtyku, ładną pogodę i świetną zabawę! Wyjeżdżam co prawda w czwartek, ale już śmiało mogę zacząć się pakować. Dla was wrzucam garść inspiracji. Miłego dnia!


 

piątek, 3 lipca 2015

Lato w pełni

 Upały najlepiej spędza się przy wodzie. Dzisiejszy dzień, gdzie na słońcu było jakieś 36 stopni, spędziłam nad jeziorem Nożyce wraz z przyjaciółmi i chłopakiem. Było bardzo miło. Jedliśmy czereśnie w wodzie (siedzieliśmy w wodzie, a wiadro pływało od jednej osoby do drugiej), budowaliśmy fortecę i skakaliśmy z kładki. Nie można pominąć oczywiście opalania! Czasami warto pobyczyć się wraz z świetnym towarzystwem. Jednak trzeba pamiętać o kilku rzeczach : krem z filtrem, nakrycie głowy, duuuużo wody i przebywanie na słońcu w godzinach popołudniowych. Miłych wakacji kochani!




I mały bonus! Wrzucili mnie do wody z kładki - za ręce i nogi. Oto, co z tego wyszło:


Instagram