sobota, 28 listopada 2015

Sól i żel do kąpieli Estetica oraz mleczko do ciała Ecolab


 Czasami czuję się jak 190letnia staruszka. Wszystko mnie boli i choroby czepiają się mnie jak rzepy psiego ogona. W tym roku bez wyjątku. Od piątku jestem na antybiotyku na kaszel, a do tego jeszcze głowa... Bóle głowy mam od rana do wieczora, raz słabsze, a raz zbieram się z podłogi po zapaleniu światła. Prawdopodobnie wina zatok, więc zostałam wysłana na rentgen... Mam nadzieję, że to nic poważnego, ale to nie był pierwszy raz. 

Dlatego postanowiłam się dziś zrelaksować. Uwielbiam testować nowe kosmetyki, więc napoczęłam sprezentowany mi zestaw. Nie jest to super recenzja, niestety nie znam się na takich rzeczach. Jest to moje ogólne wrażenie :) Użyłam ich na razie na moich stopach, ale jestem mega zadowolona z efektu! Moje stopy są gładkie i mega odprężone, tak jak ja :) 



  Sól do kąpieli Estetica  

Jest o zapachu czekolady. Podobno. Niestety tak nie jest, co oznacza dużego minusa. Czekolady nie czuć w ogóle, tylko dziwną, śmierdzącą woń. Po dodaniu do wody nie czułam już nic. Do zalet zaliczam przede wszystkim wydajność, gdyż nie trzeba dodawać tego kosmetyku nie wiadomo ile. Bardzo fajnie moczyło się nogi w takim roztworze. 

  Żel pod prysznic i do kąpieli Estetica  

Również czekoladowy. Mi kojarzy się z zapachem ciasta kopiec kreta. Jest on przyjemny. Żel fajnie się pieni. Ma w sobie migoczące drobinki (chyba brokat), ale nie widać ich na całym ciele. Również jest wydajny. Jestem na tak!

  Greckie mleczko do ciała Ecolab  

Ma boski zapach zielonej herbaty! Szybko się wchłania, a zapach utrzymuje się nawet po myciu np. rąk. Których przecież używałam do mycia żelem i jeszcze scrubem... Z tyłu wyczytałam, że jest w 99 % ze składników naturalnych, więc jestem jak najbardziej na tak! 


A wy macie jakieś swoje sprawdzone kosmetyki do pielęgnacji ciała? Mi zostało jeszcze mydło, dwa produkty do rąk i jeden do włosów, więc zapewne pojawi się kolejna mini-recenzja :)

środa, 25 listopada 2015

Przetrwalnik jesienny


 Przeglądając blogi mogę stwierdzić jedno. No, w sumie dwie rzeczy. Na początek od co najmniej połowy listopada pojawiają się posty świąteczne. Na korytarzach też w sumie pachnie już mandarynkami, ale ja jednak się jeszcze nieco z tym wstrzymam. Kolejnym zjawiskiem są wpisy na temat jesiennych ulubieńców. Również i ja chciałabym przekazać wam moje niezbędniki, stąd też taki post u mnie :)


  Najważniejszą rzeczą w moim życiu, oprócz łóżka, jest muzyka. Nie mogę bez niej przeżyć. Co jakiś czas mam swego rodzaju fazy na jakiś zespół lub gatunek. Ten listopad, a raczej jego końcówka, jest pod symbolem The Kelly Family (możecie znaleźć trzy utwory w mojej playliście). Serdecznie polecam. Ja byłam na tyle głupia, że dopiero teraz to odnalazłam, a mam zdjęcie za dzieciaka w bluzie tego zespołu, brawo ja.

   Lubię też posiedzieć wieczorem z dobrą książką. Jestem na dalszym etapie czytania książki RLM, niestety matematyka zmusza mnie do nieustannego romansowania z nią. Czeka mnie jeszcze jedna lektura szkolna, więc nie mogę sobie zbytnio pozwolić na coś innego...

   Ciepłe ubrania. To obowiązek! Czasami siedzę w czterech grubych warstwach przy gorącym kaloryferze i nadal mi zimno...


   Pluszaki. Jejku, jestem taka "stara", ale pluszaki muszę mieć. Jeśli znajdę jakiegoś, który mi się podoba, to mam problem z zachowaniem spokoju. Nie to, że się nimi bawię. Czasami lubię się do pluszaka przytulić. A poza tym są mega uroczą ozdobą do pokoju!

   Robótki ręczne. Krajki lub tworzenie na lucecie. Chcę się zabrać jeszcze za druty i bartka, ale tego niestety muszę dopiero zrobić. Ważne, że mam dużo włóczki!

   Gorące napoje. Uwielbiam wszelkie herbaty, gorące czekolady i grzańce. Te ostatnie polecam na wieczór, świetnie się po nich śpi, hehe. Osobiście uwielbiam zwykłą czarną herbatę z miodem, cytryną lub domowym syropem imbirowym. 


   Kocham piękne zapachy, a zarazem nienawidzę tych mocnych. Ze skrajności w skrajność. Niektóre zapachy powodują u mnie odruch wymiotny! Jest to na prawdę kłopotliwe jeżeli chcę, aby w moim pokoju pachniało czymś innym niż kotem. Ale dostałam na prawdę śliczne olejki! Ciężko stwierdzić, który z nich jest najlepszy, ale wszystkie pięknie pachną... Codziennie wieczorem palę kilka kropel...

   Jedzenie. Jestem okropnym obżartuchem, a później narzekam na swój wygląd. Lubię przegryźć coś super słodkiego, ale staram się stawiać na domowe słodkości. Na zdjęciu macie czipsy z jabłek z cynamonem i pudrem. To dopiero przegryzka!

   ♡ Taniec. Jak ja uwielbiam tańczyć do swoich ulubionych kawałków. Jest mi wtedy ciepło i czuję się szczęśliwa. To o wiele lepsze niż zamulanie przed komputerem i zerkanie co chwila na mokrą od deszczu szybę. 


 A wy jak sobie radzicie z jesienią?

  ♡ ps. Możecie mnie znaleźć na facebooku i twitterze! 

xoxo Tenebris

sobota, 21 listopada 2015

Warsztaty MAKE UP z firmą FM GROUP


 Często jest tak, że po powrocie w piątek ze szkoły moim jedynym wyjściem jest wyjście z psami/wyrzucenie śmieci/wypad do sklepu. Wolny wieczór spędzam nudząc się przed komputerem serfując po "fejsach", blogach i "jutjubach". Taka rutyna jest okropnie męcząca. 
 Bardzo się ucieszyłam, gdy Qń (pewna osoba) wysłał mi zaproszenie na warsztaty makijażu firmy FM. W moje urodziny informował mnie o moim wyborze prezentu - zestawie kosmetyków lub ebooku. Nie znałam ani firmy, ani obsługi podróby książki (tego nadal nie znam). Miałam okazję przekonać się na własnej skórze jak działają te kosmetyki. 


 Warsztaty zaczęła Monika Harasim - przesympatyczna kobieta. Współpracuje z tą firmą już około trzech lat. Byli tam również moi znajomi ze szkoły lub innego środowiska, którzy również współpracują z FM GROUP.
 Przez 15 minut przy stoliku z kolorówką oraz przy stoliku z podkładami objaśniane były formuły produktów, ich przeznaczenie, trwałość i sposoby nakładania. Dziewczyny tłumaczyły na prawdę dobrze. Po tym czasie nastąpiła przerwa na herbatę lub kawę i zamianę stołów. Ja niestety nie załapałam się na ciepły napój :)


Mogliśmy brać wszystko i wypróbować na sobie. Atmosfera była luźna i przyjazna. Podobało mi się to, że kobiety były w różnym wieku :)


 Bardzo mi się podobało to, że była wybierana osoba, która posłużyła za modelkę. Wizażystka miała wybrać kogoś z osób, które się zgłoszą. Cóż, zgłosiłam się tylko ja :) Nie byłam przy stolikach przez większość czasu, ale załapałam się pod koniec.
 Monika wytłumaczyła mi wszystko - od przygotowania cery pod makijaż, jakiej bazy używać, co jest dobre do makijażu dziennego, co daje baza pod cienie do powiek itp. wykonując w tym czasie makijaż kosmetykami FM. Nałożony został mi krem cc, baza pod niego i puder, a ja czułam się jak po dobrym kremie nawilżającym. To dziwne, na prawdę gotowa byłam na uczucie maski. Produkty te mają w dużej mierze składniki naturalne, więc po nałożeniu cieni, kredki i tuszu nie czułam pieczenia oczu, co jest dużym plusem!
 Na koniec prezentacja. W czasie przerwy Monika tłumaczyła jaki makijaż jest modny, co warto użyć do poskromienia sterczących we wszystkie strony brwi i jak nałożyć bronzer. 


Oto efekt przed i po makijażu. Nie mylić z światłem - wiem, że są tu różne ustawienia ;)


 Towarzystwo było bardzo wesołe. I super, bo często trafiam w otoczenie, w którym jest sztywno. Mam nadzieję, że będzie więcej tego typu spotkań na różne tematy - w dobrym gronie nie można się nudzić!


I jeszcze jedno. Przeprowadziłam test trwałości makijażu. Makeup utrwalono specjalnym produktem. Makijaż powinien być dobrze utrwalony do tego stopnia, że da się w nim spać. Oto jak wyglądałam wieczorem:


A tak wyglądałam rano:


 Jedyne co uległo zmianie to jedno oko, które miałam na chama wciśnięte w poduszkę, więc było szans dla cienia do powiek. Ale i tak jestem zadowolona, gdyż rano czułam się w tym makijażu tak samo jak wieczorem. Efekt jest świetny i jak najbardziej polecam!

xoxo Tenebris

poniedziałek, 16 listopada 2015

What i got to my 18 birthday?


 Nie było mnie. Ohoho, ile to czasu! Szkoła nie próżnuje, inne zajęcia na głowie oraz totalny brak pomysłów. Nie będę przecież zarzucała was lawiną inspiracji, co za dużo to nie zdrowo. Dlatego poczekałam do teraz. Wreszcie go mam. Przez kilka lat błagania do czekania wreszcie go mam. Nowiutki i cieplutki jak świeże bułeczki aparat jest w moim posiadaniu. Te zdjęcia są nim zrobione, ciupinkę obrobione, ale ograniczyłam się tylko do rozjaśnienia. Czerń i biel to opcja w tym canonie, którą szczerze uwielbiam!
 Pierwszym postem, jaki mi przyszedł do głowy był haul prezentowo-zakupowy. Może ktoś z was ma niedługo jakieś urodziny i zechce się zainspirować?


Nowe perfumy Katy Perry ciekawiły mnie od dawna. Jednak to dopiero po powąchaniu ich moja chęć posiadania sięgnęła zenitu. Skoro znajomi pytają się co chcę dostać to czemu im nie podpowiedzieć? ;) Zapach jest słodki, ale nie jest aż tak natarczywy. Trzyma się przez długi czas. Jedyną jego wadą jest wielkość...
Książki. Uwielbiam je. Jednak zdarzył się maleńki fail... HP filozoficzny czarodziej to książka, którą kupiłam i przeczytałam dawno temu. Pożyczyłam ją i nie dostałam z powrotem, ale jednak ją miałam. Zawsze mogę pominąć fakt pożyczenia, skoro mam kolejny egzemplarz z świetnymi życzeniami. :) Red Lipstic Monster to moja ulubiona urodowa youtuberka z Polski. Bardzo chciałam dostać jej książkę! W sumie polecam jak każda inna osoba, której recenzje czytałam. Jest świetna! Miecze i mroczna magia... Nie wiem co to jest, ale tytuł mnie intryguje. Przeczytam i wam powiem!


 Kolejne perfumy. Pure woman to cudowny zapach. Również trzyma się długo. Bardzo polecam! Biżuteria. Jedną bransoletkę niechcący zniszczyłam i muszę ją naprawić... A wisiorek jest bardzo ciekawy :)


Olejki aromatyczne i kominek to super pomysł. Te, które dostałam, nie mają zbyt intensywnego zapachu, a tego się obawiałam. Mają delikatny, bardzo ładny zapach. Na razie testowałam piernik i jodłę, i faktycznie odzwierciedlają ich zapach!


 Zestaw kosmetyków ekologicznych. Dla mnie to zawsze ciekawe doświadczenie, lubię nowe rzeczy do przetestowania. Jest ich na prawdę dużo. Uważam, że to bardzo fajny pomysł na prezent :)


  Ogromny Totoro! Ja na nim śpię wraz z drugą osobą i psem. Jest to ręczna robota mojego chłopaka. Pomysł genialny, ale nie ukrywam - ogromnie mnie zaskoczył :)
 A seksi bielizna? Kajdanki? Zawsze śmiesznie :)


Oprócz tego wybrałam się na małe zakupy. Jedyną planowaną rzeczą były spodnie, zwykle ciemne rurki. Dorwałam ogromny sweter z Reserved za 80zł (przecenione w Olsztynie, nie wiem jak będzie gdzie indziej, ale polecam sprawdzić - genialnie ciepły) oraz ciekawą marynarkę za 70zł w Kappahl.




Instagram