środa, 30 grudnia 2015

Goodbye 2015

Jutro ostatni dzień grudnia i roku 2015. Szczerze mówiąc jego końcówka nie jest dla mnie mega szczęśliwa. Afera podczas 18stki, śmierć mojego kotka, nie najszczęśliwsze święta, śmierć drugiego kotka związanego bardziej z moim ojcem, a teraz jeszcze nieznośny ból głowy, który przejdzie mi, znając życie, za tydzień. Czuje się jakby cały świat wypiął się na mnie tyłkiem i próbował jeszcze bardziej pogrążyć. Ale cóż, dno i wodorosty, ale podobno maseczka z mułu i wodorostów działa cuda. Staram się nie załamywać doszczętnie, choć jest ciężko. 

Cieszę się, że ten rok się kończy. Nowy rok, nowa ja. Choć w sumie nie wierzę do końca w moc postanowień noworocznych. Jeżeli chcemy coś zmieniać to lepiej zacząć od teraz i nie czekać na nowy rok, poniedziałek itd. Po co odkładać na jutro, skoro można już dziś mieć to z głowy? To tak jak z myciem naczyń - pozmywasz dziś i jutro będziesz miał wolne. Jednak też postawiłam sobie cele, do których dążę już od pewnego czasu.

Głównym celem jest... akceptacja siebie i swojego ciała. Nie wiem ile to razy spoglądam w lustro z obrzydzeniem, a później dołuję się przed komputerem pochłaniając tabliczkę czekolady i tyjąc jeszcze bardziej. Nie lubię w sobie brzucha - wypukły jak w ciąży, wstyd założyć obcisły top jak ze spodni wszystko mi się wylewa. Jestem świadoma, że wypukłego brzucha się nie pozbędę - taka moja figura. Co najwyżej mogę go zmniejszyć, choć jest to długa droga pełna łez, zakwasów i chwil szczęścia. I wyrzeczeń, czego nie lubię najbardziej. 

Nauczyć się chodzić na obcasach. Kupiłam sobie nowe buty na studniówkę. Czarne, skórzane, na średniej wielkości obcasie. Aby było zabawniej na ponad 10 centymetrowych butach na platformach szalałam jak Roszpunka z "Zaplątanych", kiedy wyszła z wieży. W tych prześcignie mnie staruszka pędząca na promocję w Biedronce. Po pierwszym założeniu na pół godziny i zdjęciu ich poczułam jak krew wypełnia mi palce. Tak, powróciła do żył w palcach! Było to ohydne uczucie, ale buty trzeba rozchodzić. Od ponad miesiąca staram się choć przez chwile pochodzić w nowych butach. Już wytrzymuję do 1,5 godziny! Ale co do chodzenia to nadal jest licho. Prawie jak Natalia z topmodel ...

Mniej się przejmować. Nie wiem ile razy coś drobnego mnie doprowadza do szału. I nie, nie mówię tu o kłótniach - to wkurza każdego. Irytujące zachowania (np. wmawianie mi, że odtrącamy kogoś, gdzie prowadzona jest NORMALNA rozmowa w grupie znajomych, a ten ktoś co przerwę lata na fajka, albo siedzi w telefonie. Ta, odtrącenie) (Wymyślanie nowych wymówek na niechodzenie do szkoły. Bo chora, bo to, bo tamto. Ludzie! Ja potrafię zapieprzać do szkoły z bólem głowy jakby migrenowym, na silnym antybiotyku, z bolącymi stawami kolanowymi i okresem, co jest równoznaczne z cruciatusem - to z Harrego Pottera- w brzuchu! Nie mówcie mi, że się zwalniacie, bo wam się zakręciło w głowie!) Chyba pora przestać się martwić o edukację znajomych, którzy jeszcze nie dorośli... 

Zmienić swój styl. Tak, znowu przechodzę przez etap - moje ubrania są dziecinne! Patrząc w zapchaną szafę nie mam się w co ubrać. Dlatego mam w planie posprzedawać kila rzeczy, dorobić sobie trochę i kupić coś na moim obecnym poziomie. Ta, najlepiej całą szafę...

ZDAĆ MATURĘ I DOSTAĆ SIĘ NA STUDIA! Ale najpierw zdecydować się, na które studia chcę iść (kierunek) Ciężko mi, mam miliony pomysłów, a okazuje się, że takie braki... No nic, pora wziąć się w garść...

I właściwie to wszystko. Drobne cele zawsze się znajdą po drodze. Mam nadzieję na duże zmiany na lepsze, jak już przebiję się przez muł i odbiję się od dna. Życzę wam szczęścia i sukcesów w Nowym Roku!



niedziela, 27 grudnia 2015

Mój ulubiony przepis na gorącą czekoladę!

Gorąca czekolada od zawsze kojarzyła mi się z zimowymi, śnieżnymi wieczorami. Jedyny problem jest taki, że pomimo zimy jest bardzo ciepło na zewnątrz, a śniegu ni widu ni słychu. Smutno mi z tego powodu, kocham dni takie jak z obrazka: za oknem śnieżyca, kubek ciepłego napoju i trzaskający ogień w kominku. Kominka nie mam, ale mam dobre filmy i kreskówki. Znając życie śniegu spadnie trochę na ferie i na Wielkanoc... Ale czekoladę można pić nie tylko mroźnym wieczorem!


Składniki:
3/4 kubka mleka (dowolnego rozmiaru!)
czekolada
kakao
chili


Do rondla wlewam odmierzone mleko. Dodaję czekolady, tym razem czekoladowego mikołaja, dwie łyżki gorzkiego kakao i odrobinę chili. Gorąca czekolada bez chili jest dla mnie niczym, ale trzeba uważać, gdyż łatwo przesadzić! Wszystko podgrzewamy, ciągle mieszając, i gotowe! Warto pamiętać, że jest to typowy przepis "na oko". Jeżeli wolimy gorzkie to dodamy mniej czekolady i więcej kakao, a jeśli słodkie to mniej kakao, a więcej czekolady. Chili jest opcjonalnym dodatkiem, ale świetnie rozgrzewa. Polecam wypróbować!



czwartek, 24 grudnia 2015

Świąteczne zdjęcia

le selfie w bombce


Chciałabym Wam życzyć 
Wesołych Świąt,
spełnienia marzeń i duuużo zdrowia!
Aby Sylwester był udany
i w nowym roku wielu sukcesów!

Tenebris


sobota, 19 grudnia 2015

I urodziny bloga!


 To już rok! Dokładnie rok temu założyłam kolejnego w mojej karierze bloga. Przeżywałam wzloty i upadki, ale nie zrezygnowałam tak jak z innymi. Odkąd mam swój aparat mam jeszcze więcej zapału do pracy! Muszę przyznać, że bez niego chwilami było bardzo ciężko. Jedynym, czego mogłam użyć do postu, był obrazek z tumblra lub weheartit. Dlatego w tamtym czasie pisałam mało i nieregularnie. Teraz nadeszły lepsze czasy :)



Krótkie podsumowanie:
17 obserwatorów (jeżeli chcesz zaobserwować, pasek obserwatorów jest na samiuśkim dole :) )
ponad 6.500 tys. wyświetleń
66 postów


Z tej okazji przygotowałam małą sesję zdjęciową w otoczeniu innym niż mój pokój. Chciałam użyć tu zimnych ogni, ale zgubiłam zapalniczkę :/ Jednak i tak mam nadzieję, że wam się spodoba! 



Dziękuję, że jesteście! <3

czwartek, 17 grudnia 2015

Pomysły na prezent!

 Wybieranie prezentu dla kogoś nie zawsze przychodzi z łatwością. Czasami dwoimy się i troimy chodząc po sklepach, i nie widzimy niczego wyjątkowego. Przed Wami kilka moich propozycji na prezent :)

Kosmetyki:

Która dziewczyna nie lubi kosmetyków? Ja jestem jedną z osób, które lubią testować nowe rzeczy. Ciekawe mydełka, pudry do kąpieli, sole, płyny, masła do ciała itd. I nie mówię tu o gotowych zestawach - to już chyba w akcie desperacji. Fajnie jest samemu coś skompletować :)



Ciekawy gadżet:

Fajna sprawa dla chłopaka. Jeżeli lubi jakąś grę, sagę, serię filmów to czemu nie? Warto tylko dowiedzieć się jaka jest ulubiona postać :)



Kubek świąteczny lub biżuteria:

Lubię podczas świąt popijać herbatkę z kubka z fajnym świątecznym motywem. Uważam, że jest to fajny pomysł jeżeli nie ma się weny lub czasu na szukanie prezentu. Co do biżuterii to warto się zorientować czy ktoś lubi nosić ozdoby. Zazwyczaj dziewczyny lubią, ale znam takie, które niechętnie zakładają nawet naszyjnik ;)


Coś zrobionego własnoręcznie:

Prezentuję wam zrobiony własnoręcznie łapacz snów. Wykonanie jest proste, ale czasochłonne. Dlatego gdy podarujemy komuś coś zrobionego własnymi rękami ktoś poczuje się o wiele lepiej niż po dostaniu drogiej pierdółki. Poświęcając swój czas pokazujemy jak cenna jest dla nas druga osoba :) Bardzo popularne są słoiki z karteczkami typu. x powodów, dla których Cię kocham. Moim zdaniem jest to świetna sprawa. 


Książki:

Poradniki lub zwykłe książki są zawsze fajną opcją, jeżeli ktoś lubi czytać. Powieści historyczne są dobre dla osób lubiących historię, wiadomo, ale także dla osób ciekawych świata. Fantasy nie jest dobra dla każdego - to trzeba czuć w sobie. Horrory i kryminały w sumie tak samo. Najlepiej zorientować się kto co lubi :) W środku można napisać lub wkleić fajną dedykację!


To już ostatni nadprogramowy post z mojej strony. Zachęcam do przejrzenia wszystkich :)
xoxo Tenebris

środa, 16 grudnia 2015

Makijaż na Wigilię - druga propozycja


Dziś również przychodzę z makijażem na Wigilię. Jest on bardzo szybki. Nadaje się wtedy, gdy mamy mało czasu na przygotowanie się do wyjścia, gdyż cały dzień siedzimy w garach ;)  Nie ma mocno podkreślonych oczu, więc jest to opcja dla osób nie lubiących mocno się malować :)

Na początek swoją twarz przygotowuję w ten sam sposób co w poprzednim poście (tu), nakładam ten sam podkład i korektor.


Zamiast brązów użyłam tutaj róży. Jasny róż, tutaj z Mac, nakładam na całą powiekę. W zewnętrzne kąciki oczu nakładam róż z KOBO. Daje to bardzo fajny, delikatny efekt. 


Następnie nakładam tusz do rzęs, puder, bronzer i róż na policzki. Czyli to co w poprzednim poście :) Na usta wybrałam kredkę z miss sporty w kolorze 013. Na nią nakładam odrobinę balsamu do ust. Kredka sama w sobie jest bardzo sucha, więc polecam opcję z pomadką ochronną. I gotowe :)


Makijaż jest bardzo delikatny i nadaję się także na co dzień. Gdybym zawsze miała na 10 do szkoły to codziennie miałabym ten makijaż na sobie. Podoba mi się w nim to, że nie rzuca się aż tak w oczy. Przy ciemniejszym makijażu łatwo zobaczyć nierówne roztarcie cienia... Piszcie koniecznie jak Wam się podoba! :*

xoxo  Tenebris

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Makijaż na Wigilię


To mój kolejny post w tygodniu. Mam wam tyle świątecznych pomysłów do przekazania, że nie starcza mi czasu na dodawanie postów w środy i soboty. Dziś przychodzę z makijażem, który można wykonać na uroczystą kolację. Innymi słowy moja propozycja makijażu wigilijnego :) Jest on dość mocny. Utrzymałam go w odcieniach brązu, chyba najbardziej klasycznie. Czuję się w nich najpewniej, poza tym zawsze wyglądają dobrze. 


 Zacznę od pokazania się bez makijażu. Tak można mnie spotkać praktycznie codziennie. Jestem okropnym śpiochem i zawsze większe znaczenie ma dla mnie sen niż makijaż do szkoły. ;)


Na początek, na umytą buzię i potraktowaną tonikiem, nakładam podkład. To mój pierwszy prawdziwy podkład - zawsze używałam kremów BB. Od razu rzuciłam się na drogą firmę - L'Oreal. Sięgnęłam po kultowy true match w kolorze 4N. Jest bardzo trwały i wydajny - na dokładne pokrycie twarzy i szyi wystarczają mi tylko dwie pompki :) 


Korektor Affinitone z Maybelline  w odcieniu 02 kładę pod oczy, na widoczne ewentualnie wypryski i na powiekę jako bazę.  


Używam wszystkich cieni z mini paletki essence quattiro 05. Są to brązy. Tworzę delikatne smoky eye zaczynając od najjaśniejszego cienia w wewnętrznym kąciku oka kończąc na najciemniejszym w zewnętrznym kąciku. Dokładnie rozcieram, aby powstało ładne przejście. 


Do tego czarny eye liner. Mój jest z wibo. Rysowanie kresek jest moją piętą achillesową, ale dałam radę ;) 


Do brwi użyłam nowości od Maybelline - kredki z cieniem BROWsatin w kolorze dark brown. Uważam, że jest to świetna opcja - zamiast kilku kosmetyków do brwi mamy jeden :)


A teraz coś, o czym zwyczajnie zapominam. Tusz do rzęs z serii Kate Moss od Rimmel w kolorze 004. Tusz ma śmiesznie wygiętą szczoteczkę, ale pozwala to fajnie manipulować rzęsami.


Puder z Maybelline - Affinimat w odcieniu 30 świetnie się u mnie sprawdza. Nie robi efektu maski i fajnie pokrywa twarz. 


Bronzer z Astora, skinmatch w kolorze 001 sprawdza się u mnie całkiem fajnie. Nie jest zbyt ciemny, dzięki czemu moja buzia nie robi się szczurowata. ;) Konturuję policzki, żuchwę, nos i leciutko czoło przy samych włosach.


Kosmetyki z KOBO są świetne. Róż Matte Blusher w odcieniu 203 bardzo przypadł mi do gustu. Trzeba jednak uważać, aby nie zrobił plam. 


I wisienka na torcie - szminka. Jest to opcjonalne. Zawsze można użyć delikatnego błyszczyka lub balsamu. Ja zdecydowałam się na intensywną czerwień z Rimmel z kolekcji Kate Moss w kolorze 10.  Pomadka jest bardzo odporna na napoje. Nie ściera się aż tak bardzo przy piciu bez słomki. Mi się trzyma od 3 do 5h bez konieczności poprawek, no chyba, że jem ;)


Tak wygląda całość. Najbardziej podobają mi się w nim soczyste usta :*


A wy co sądzicie o makijażu? Chcecie może jeszcze jedną propozycję? 

Znajdź mnie na:
Facebook / Twitter

xoxo Tenebris

Instagram