Przejdź do głównej zawartości

Olsztyński Jarmark Świąteczny oraz Ciężarówka CocaColi!


Coraz bliżej święta... Tego stwierdzenia nie da się przegapić. Wszędzie są migocące ozdoby, świąteczna muzyka i co chwila coś się dzieje w tym kierunku. Bardzo lubię ten czas. Uwielbiam spacerować wieczorem i podziwiać. Nawet zwykły łańcuch lampek zarzucony na drzewo robi na mnie wrażenie. Nudne do tej pory weekendy zamieniają się w rozrywkę. Dziś odwiedziłam Jarmark Świąteczny na Starówce Olsztyńskiej, a kilka dni temu do Szczytna zajechała ciężarówka CocaColi. 


Zacznę od pierwszego wydarzenia. Choć spodziewałam się czegoś więcej (np. kręcących się wśród ludzi Mikołajów, więcej ozdób), było względnie miło. Niestety dużo ludzi zapomniało, że są tu, aby dzielić się radością, a nie wrzeszczeć na kogoś chcącego się zapytać do czego ta kolejka, że się wpycha. No bo przecież liczy się dobra zabawa, a nie darmowa puszka coli warta 2zł i zdjęcie z Mikołajem (a to nie wiem, czy za darmo - obrzucili nas tylko obelgami). Szkoda, że niektórzy tego nie rozumieją. 


Choć było zimno porobiłam z przyjaciółmi całkiem sporo zdjęć w fajnym otoczeniu. Oprócz kolejek (czas oczekiwania - 2h) nie było nic, więc zdecydowaliśmy się na wizytę w barze. Miło jest wyjść ze znajomymi i spędzić wieczór bez komputera. 


Powstało też kilka zabawnych zdjęć z cyklu - uchwycone w idealnym momencie. Biedne dziecko się o mnie potknęło. Nie ja o nie, ono o mnie. Było to bardzo zabawne nie tylko dla mnie, ale i dla rodziców zdziwionego malucha. I okolicznych przechodniów. Jest też moja kultowa mina wyrażająca irytację. Nie lubię jak ktoś robi mi zdjęcia co 5 sekund, bo się nudzi... 


Podsumowując - dla zdjęć było warto tam iść. Co do kultury osobistej i ogólnego przestrzegania idei takich imprez chyba nadal mam zbyt wysokie wymogi...  Oprócz tego były jeszcze konkursy, ale nie chciało nam się przebijać przez ogromne tłumy :) 


Do niedzieli trwa Jarmark Świąteczny w Olsztynie. Wybrałam się tam z przyjaciółmi - w grupie zawsze raźniej! Głównym celem była księgarnia i zdobycie prezentów, ale znaleźliśmy też czas na obejrzenie świątecznego filmu w kinie i pokręcenie się po starówce.


Starówka wyglądała prześlicznie, atmosfera również wspaniała. Żałuję, że nie miałam zbyt wielu pieniędzy, tyle łakoci, grzane wino... Stragany można było podziwiać godzinami.


 Oczarowała mnie karuzela na jednym ze straganów. Parę lat wstecz dałabym się zabić za taką, byle tylko się pobawić na niej lalkami...


Podobało mi się to, że działo się coś na scenie. I choć były to śpiewające dzieci (ja raczej nie przepadam za takimi sprawami) bawiłam się doskonale z przyjaciółmi śpiewając to co oni. Od razu wkręcił mi się świąteczny nastrój, do tej pory nucę sobie piosenki :)


Był też świetny labirynt z królikiem w środku, wielkie grzybki i stosik prezentów. Spodziewałam się rzeźb lodowych, jak w tamtym roku. Jednak zaskoczyło mnie to pozytywnie. Te ozdoby były mistrzowskie! Wydaje mi się, że były stylizowane na Alicję z Krainy Czarów. Było nawet mini przejście ;)


Gigantyczna choinka miała nietypowe bombki. Moim zdaniem pomysł genialny i wykonanie perfekcyjne. Lubię nadawać starym rzeczom nowe życie i te płyty miały ogromne szczęście. I dniem, i nocą wyglądają fenomenalnie. Światełka ślicznie się od nich odbijały.

 
Mam nadzieję, że zdjęcia się Wam podobają :) Mieliście coś takiego w swoich miastach? A może ktoś jest z Olsztyna? Moim zdaniem takie jarmarki to super sprawa ;)

xoxo Tenebris

Komentarze

  1. Super zdjęcia! U mnie niestety nie było takiej ciężarówki :)

    http://carrieblogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Super zdjęcia! U mnie niestety nie było takiej ciężarówki :)

    http://carrieblogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Każdy komentarz (ten sensowny) to dla mnie motywacja, dziękuję <3

Popularne posty z tego bloga

HAUL ROSSMANN 2017! + Hebe

Witam Was w kolejnym poście! Mam ogromną przyjemność zaprosić Was na haul zakupowy z Rossmanna. Jak każdy doskonale wie - w tym roku jest tylko jeden tydzień promocji na wszystko, ale jest możliwość rabatu nawet do -55% z Klubem Rossmann. Głupio byłoby nie skorzystać, więc i ja skusiłam się na tę aplikację :)
Moje zakupy, przynajmniej do tej pory, to dziewięć rzeczy i tylko trzy nadprogramowe. Zastanawiam się nad jeszcze jakimś zakupem, ale mam czas do 28 kwietnia :) Zaoszczędziłam sporo, gdyż bez promocji wydałabym ponad 300zł! Zdecydowałam się kupić rzeczy konkretne, ale droższe, więc trochę tego wyszło. Mam w planie nagrać z tego film, ale najpierw przetestuję program do zmiany pliku. Trzymajcie kciuki, bo mam w planie powiedzieć tam troszkę więcej! :)  1. Paletka Maybelline The Nudes - Lubię paletki cieni, zwłaszcza, że w moim makijażu kreski są rzeczą zbędną, a lubię mieć fajnie podkreślone oko. Słyszałam o niej sporo dobrego, a i kolorki mi się spodobały. Mam nadzieję, że będzie…

Nowości kosmetyczne!

Cześć, cześć! Bardzo dawno nie było na moim blogu haulu, a zwłaszcza kosmetycznego. Ostatni typowy wpis z nowościami był chyba w listopadzie, więc zdecydowałam się wrócić do tego typu postów. Akurat uzbierało mi się kilka ciekawych rzeczy, więc jeśli jesteście ciekawi, co trafiło do mojej kosmetyczki, to  zapraszam do dalszej części posta! Zacznę od żeli do kąpieli. Żel z Dove o zapachu kokosa mam już od listopada, ale jeszcze go nie używałam. Pachnie przepięknie. Niestety nie znam jego ceny, gdyż dostałam go w prezencie. :) Za to żele z Le Petit Marseillais zakupiłam na promocji z okazji Dnia Kobiet - dwa w cenie jednego (czyli za 14zł). Zdecydowałam się na zapach waniliowy oraz brzoskwiniowo-nektarynkowy. Mają bardzo ładne zapachy. Jeśli mam być szczera, to nigdy wcześniej nie miałam z nimi większej styczności i nie wiem czego się spodziewać. Używaliście produktów tej firmy? Koniecznie dajcie mi znać!  Produktów do twarzy mam kilka i aż trzy z nich to dla mnie ogromne nowości. Różo…

Golden Rose: LIP MARKER Ultra Lasting Color - nowość!

Kilka lub kilkanaście dni temu Golden Rose wypuściło nowy produkt do ust. Kiedy tylko zobaczyłam mówiący o tym post na facebooku od razu zaczęłam się interesować co, za ile, gdzie i jak. Następnego dnia pobiegłam po zajęciach do galerii i na stoisko tej firmy. Szybko odnalazłam w gąszczu szminek tę konkretną rzecz. Porobiłam mini swatche, pomyślałam i kupiłam jedną na wypróbowanie. Co to takiego? Mowa oczywiście o matowych markerach do ust! Jesteście ciekawe mojej opinii? Zapraszam do dalszej części posta!


Od producenta:
Pomadka do ust w markerze na bazie wody tworzy na ustach wyraziste wykończenie. Lip Marker rozprowadza się bardzo łatwo, wysycha w zaledwie kilka minut, a dodatkowo nie jest wyczuwalny na ustach. Dzięki długotrwałej formule utrzymuje się nawet do 12 godzin, a jednocześnie nie rozmazuje się i nie wysusza ust. Pomadka została wzbogacona o ekstrakt z aloesu i witaminy E. Specjalnie zaprojektowana końcówka pozwala na obrysowanie konturu ust, a także wypełnienie ich kolorem…