środa, 24 sierpnia 2016

Top 5 sytuacji, które mocno denerwują!

Najbardziej irytujące zdanie na świecie? "Nie przejmuj się". No ale jak ja mam się, do kurwy nędzy, nie przejmować? Szczerze mówiąc to chyba moja najczęstsza reakcja. Dziś przedstawiam wam post z sytuacjami, na które bardzo często brak kulturalnych słów. I postaram się nie rzucać za dużo mięsem ;)
SYTUACJA NUMER 1:  Totalny brak czasu. Ciągła praca i załatwianie spraw papierkowych, ale jest jedna nadzieja - wolny wieczór w tygodniu, na który czekasz wykreślając dni w kalendarzu. Tego dnia spotykasz się z przyjacielem lub przyjaciółką na kawie, plotkach i filmie, czyli na rzeczach relaksujących na maksa. Jesteś w trakcie przygotowywania się, chwytasz klucze i nagle! BIIIIP BIIIIP! SMS. Okeeeeej, co się dzieje? Czytając wiadomość masz ochotę rozpieprzyć pół domu i zabić nadawcę. A wiadomość brzmi  : "Hej. Niestety nie mogę się dziś z Tobą spotkać, bo spotkałam XYZ, a dawno się nie widzieliśmy. Następnym razem, ok?". Excuse me? Nie widziałyśmy się ponad miesiąc, zaraz wyjeżdżamy na studia, a Ty mnie w taki sposób olewasz? Sorry, ale następnego razu nie będzie! I lepiej do mnie nie podchodź...

SYTUACJA NUMER 2: Jesteś fotografem. Nie jest to twoja praca, ale hobby i wkładasz w to swój czas oraz poświęcenie. I nagle pojawia się ona - księżniczka-modeleczka. Najpierw umawia się z tobą na dany termin i 8 godzin przed sesją twierdzi, że jutro pogoda będzie nieteges i nie opłaca jej się przyjeżdżać. Pogoda? Jest idealna, no ale jednak przekładacie. Dupę zawraca ci na kolejny termin i znowu, ojej, tym razem coś jej wypadło! Dobrze, że napisałaś! W nocy... Na kilka godzin przed sesją... Zapamiętaj - nie zawracaj mi dupy dla swojego kaprysu. Nie ty musisz zmieniać na gwałt plany i nie musisz znosić mojego podłego humoru przez cały dzień...

SYTUACJA NUMER 3: Idziesz do małego sklepu. Potrzebujesz pewnej rzeczy, którą akurat musi podać sprzedawca. Kobitka szuka czegoś w papierach, więc kulturalnie stajesz i czekasz, aż skończy. Nagle podnosi na ciebie obrażony wzrok i burczy agresywnie "coś podać?!". Uprzejmy uśmiech powoli zmienia się w wymuszony, ale kulturalnie prosisz o daną rzecz. Babka podaje ją, a raczej rzuca, kasuje, warczy kwotę, odbiera wkurzona pieniądze i oddaje resztę. Okej. Może i ma gorszy dzień, tylko czemu zawsze wtedy, kiedy odwiedzam ten sklep? Radośnie (?) mówisz "do widzenia", a odpowiada ci w sumie to samo, ale tonem mówiącym "wypierdalaj". Tego już za wiele. Coś ci nie pasuje? Kup sobie wibrator, skoro facet lub ręka już ci nie starcza! Nie mam obowiązku znosić twoich fochów. A, obym zapomniała! To twoja praca i dostajesz za to pieniądze. Szkoda by było, jakby szef cię zwolnił... szmato. 

SYTUACJA NUMER 4: Na umówioną wizytę czekasz ponad dwa miesiące. Wizyta będzie dopiero po południu, więc masz czas się wyspać, zjeść, umyć się... Eeee, gówno prawda. Budzi cię telefon i informacja, że za godzinę masz wizytę, bo ktoś zaniemógł i akurat ty musisz zając miejsce tej osoby. Cudem robisz wszystko w kilkanaście minut i wsiadasz wkurzony na rower. Przychodnia jest oczywiście na drugim końcu miasta. W piętnaście minut dostajesz łatkę wariata rowerowego, ale jesteś na czas. I co z tego, skoro musisz czekać? A wizyta trwa 10 minut. Co załagodziło sytuację? Fakt, że badania nie wykryły niczego poważnego...

SYTUACJA NUMER 5: Po wyjeździe masz zamiar wrócić do domu. Sprawdzasz trasę pociągów na internecie i wszystko gra.. dopóki nie kupujesz już biletu i słyszysz magiczne słowa "pociąg jest opóźniony o pół godziny". Aha? To fajne informacje macie w tym internecie! No nic. To jeszcze nie tak źle. Siadasz na peronie i czekasz. Za chwile pojawia się informacja, że nie pół godziny, a czterdzieści minut! Za jakiś czas kolejna i kolejna... No super, godzina obsuwy!  Do tego jest zimno, a w drugim mieście masz przesiadkę. W końcu jest, ale gramoli się jak cholera. Do tego miasta dojeżdża o godzinie odjazdu drugiego pociągu lub autobusu. Kolejną godzinę czekasz w mieście nie wiedząc, czy plan jest aktualny i będzie to ostatnie połączenie do twojego miasta. I robi się ciemno, i zimno, a ty nie masz w bagażu niczego cieplejszego. Nosz kurwa mać! Do tego te żule zawracające ci dupę na dworcu... Ktoś tu ma szczęście, że autobus podjechał. I że jeszcze mam resztki samokontroli...
Znacie ten ból? Jeśli macie swoje historie podnoszące ciśnienie - śmiało się dzielcie nimi ze mną, powkurzamy się razem ;)


niedziela, 7 sierpnia 2016

Poradnik: Jak zorganizować ciekawą sesję zdjęciową?


Gdyby stworzenie ciekawiej, inspirującej sesji było proste... Tak, wtedy każdy posiadałby piękne, niesamowite zdjęcia bez większego wysiłku. Ale na szczęście nie tędy droga. Czemu na szczęście? Warto kształcić swoją kreatywność - to dzięki niej każdy jest na swój sposób wyjątkowy. Gdyby każdy wpadł na jeden pomysł i zrealizował go tak samo... Świat byłby nudny. Warto jednak kierować się podobnymi wskazówkami, ale na swój sposób. Oto moje rady, które mogą pomóc Wam w stworzeniu czegoś wyjątkowego!


1. Przeanalizuj pomysł. Nie sztuką jest wzięcie aparatu i zrobienie zdjęć. Warto przemyśleć całą sprawę od góry do dołu. Zadaj sobie kilka pytań: co będzie potrzebne? gdzie odbędzie się sesja? ile czasu mogę na to poświęcić? z kim tę sesję wykonam? jaki efekt chcę osiągnąć? Dzięki temu będziesz w stanie się już określić. Konkretnie i na temat.

2. Przygotuj odpowiednie materiały. Skoro już wiesz, że będziesz potrzebować kilku kosmetyków, odpowiednich ciuchów oraz rekwizytów to warto je przygotować wcześniej. Zbieranie rzeczy na ostatnią chwilę może popsuć humor nie tylko Tobie. Gdy będziesz mieć już wszystko będziesz podchodzić do wszystkiego znacznie spokojniej. 


3. Nie jesteś dobry/dobra w pozowaniu? - Ćwicz przed lustrem! Włącz kilka inspirujących Cię zdjęć i zacznij naśladować modeli przed swoim odbiciem. Będziesz miał/miała świadomość swojej mimiki i ciała. Czasami wydaje nam się, że się delikatnie uśmiechamy, a w praktyce nawet tego nie widać! Możesz także robić sobie przy tym zdjęcia - będziesz miał/miała pewność, jak to wygląda na zdjęciu!

4. Włącz klimatyczną muzykę! Robisz sesję rodem z "Wikingów"? Koniecznie osłuchaj się soundtracku podczas przygotowań! Wczujesz się wtedy w swoją rolę i będzie Ci się lepiej pozować.


5. Jeśli nie jesteś czegoś pewien/pewna - zainspiruj się dziełami innych! Może coś przegapiłeś/aś lub nie masz kompletnie pomysłu na charakteryzację? Wejdź na strony typu maxmodels, tumblr, pinterest. Można tam znaleźć wiele ciekawych pomysłów, które można odpowiednio dostosować do siebie. 

6. Podejdź do wszystkiego na spokojnie. Łatwo mi mówić? Czy ja wiem - jestem osobą bardzo wybuchową, jeżeli coś mi nie wychodzi. Nie udaje Ci się zapleść warkocza? Poczekaj chwilę i zrób w tym czasie coś innego lub poproś kogoś o pomoc. Złość w niczym nie pomoże #potwierdzoneinfo


7. Poświęć sporo czasu na przygotowanie, aby wszystko było dokładnie zrobione. Sesja, którą oglądacie, trwała ponad pięć godzin, z czego trzy i pół godziny to sama charakteryzacja dwóch osób. Długo, prawda? Owszem, ale było warto. Razem z siostrą sprawiłyśmy, że i samo przygotowanie się do zdjęć było wielką frajdą. Pomagałyśmy sobie nawzajem doradzając sobie i malując się, i czesząc. To bardzo ważna część  przed samą sesją. 

8. Baw się dobrze! Bez tego nie ma dobrego efektu! Jeśli będziesz chodził/chodziła naburmuszona to i na zdjęciach będzie to widać.


9. Poświęć czas na obróbkę. Obrabianie zdjęć "na pałę", co już kiedyś widziałam, nie robi na nikim dobrego wrażenia. Warto posiedzieć kilka dni i posprawdzać kilka opcji, aby wszystko się podobało w jak największym stopniu. 

Mam nadzieję, że moje porady okażą się przydatne! Koniecznie mi napiszcie, czy podoba Wam się ta oto sesja zdjęciowa i czy chcielibyście częściej widzieć takie sesje na blogu! Pozdrawiam, Patrycja! :)


Zdjęcia wykonała moja niezawodna siostra Karolina :)

środa, 3 sierpnia 2016

Nowości - kosmetyki, gadżety i inne

 Bardzo dawno nie robiłam posta o nowościach kosmetycznych i gadżetach. Uważam, że to całkiem fajna sprawa, ponieważ można się dowiedzieć, gdzie da się coś fajnego złapać. Nie przedłużając - zapraszam do przeczytania posta :)
 Rossmann: Głównym priorytetem była kredka do brwi. Zdecydowałam się na zakup kredki Maybelline shape w kolorze Deep Brown. Bardzo spodobał mi się jej odcień oraz fakt, że posiada specjalną szczoteczkę na drugim końcu. Dodatkowym plusem było to, że znajdowała się w promocji. ;) Podczas zakupów zauważyłam tusze do rzęs ULTRAFLEX marki PUPA. Myślę sobie: "Pupa? W Rossmannie? To ciekawe ile to kosztuje...". Szczęka opadła mi na samiusieńki dół i na drugi dzień pognałam po dwie sztuki. Sztuka kosztowała mnie tylko 19.99zł! Dla niedowiarków załączam paragon :)
 Golden Rose: Obie pomadki i temperówkę zakupiłam w dość odległym od siebie czasie, ale nadal są dla mnie ogromną nowością. (Pomału szykuję też post o tych cudeńkach, więc bądźcie cierpliwi ;) ) Pierwszą pomadką, którą dorwałam w swoje ręce była słynna pomadka w płynie LONGSTAY w kolorze 11. Za kilka tygodni dorwałam pomadkę w kredce Matte Lipstic Crayon w kolorze 01. Obie się u mnie dobrze sprawdzają, ale o tym kiedy indziej :)
Carrefour: Udało mi się tam znaleźć plastry dla dzieci. Jakiś czas temu zauważyłam je u koleżanek i stwierdziłam, że i ja muszę takie mieć! Są bardzo zabawne i to o wiele lepsza opcja niż zwykłe białe plastry, które po chwili szarzeją :) Ja wybrałam Muminki ze względu na Małą Mi - to moja ulubiona postać z tej serii :) Zapomniałam także zrobić osobnych zdjęć lakierów do paznokci z Eveline, które są widoczne na pierwszym zdjęciu. Kolory, które wybrałam to 044,104,142 :)
Pora na gadżety. Portfel w kształcie głowy kota z uroczym nadrukiem i popularne gumki do włosów dostałam na straganie podczas imprezy w moim mieście. Warto chodzić po straganach, gdyż za całość zapłaciłam 15 zł! :)
Książka pt. "Enklawa" autorstwa Ann Eguirre wpadła w moje ręce zupełnie przypadkiem. Wzięłam udział w grze "kup książkę w ciemno". Wiedziałam tylko, że książka jest z działu fantasy. Bardzo polecam tę książkę - jest lekka i bardzo ciekawa! Zakładka w kształcie parasolki to prezent od mojego chłopaka. Ma uroczy koralik w moim ulubionym kolorze i przede wszystkim jest trwała. Również kupiona na straganie.
Herbata o nazwie 1001 Nocy to mieszanka herbaty czarnej i zielonej. Jest bardzo smaczna i delikatna. Kupiłam ją na stanowisku "Pyszna Szafa" :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Melancholy

 Od dłuższego czasu w ogóle nie czuję lata. Raz jest upalnie, a raz zimno i deszczowo. Zupełnie jak jesienią. Czuję się, jakbym zaraz miała wyjrzeć przez okno i zobaczyć deszcz złotych liści. Pomimo wyjazdów, których jest na prawdę dużo, nie czuję radości z wolnego. A tak bardzo nie mogłam się doczekać wakacji! Ciągle tylko chodzę zmęczona i gubię wenę twórczą...
 Staram się w takie dni myśleć kreatywnie, choć nie należy to do najłatwiejszych zadań. Zdążyłam już zrobić ozdobę do pokoju oglądając "Zmierzch", a dziś mam ochotę wypłakać się na Harry'm Potterze. W związku z taką huśtawką nastrojów powstała ta mini sesja zdjęciowa. Niestety pomimo ustawiania parametrów i tak musiałam mocno rozjaśniać zdjęcia, co delikatnie zburzyło ich dobrą jakość. Jednak myślę, że ma to nawet swój urok, bo starałam się utrzymać te fotografie w stylu vitrange. Jak myślicie, udało mi się? Piszcie koniecznie w komentarzach co myślicie o zdjęciach oraz o tym, czy czujecie to lato :)

Instagram